Po latach działania pod jednym znakiem przyszedł moment, w którym zmiana stała się naturalnym krokiem w rozwoju WatiGraf. W tym wpisie pokazuję, skąd wzięło się stare logo WatiGraf, co było jego największą siłą, jakie miało ograniczenia i dlaczego nowe logo WatiGraf lepiej oddaje kierunek, w jakim dziś rozwija się moja marka. To jednocześnie historia ewolucji i świadomego uporządkowania identyfikacji wizualnej.
Spis treści:
- Po 13 latach przyszedł moment, którego nie dało się już odkładać
- Historia starego logo WatiGraf – energia, kolor i wybuch kreatywności
- Co było problemem? Skala, monochrom i starzejący się charakter znaku
- Nowe logo WatiGraf – zachowana geneza, ale w dużo bardziej dojrzałej formie
- Dlaczego nowe logo WatiGraf jest po prostu lepsze
Po 13 latach przyszedł moment, którego nie dało się już odkładać
Tego lata minie 13 lat, odkąd oficjalnie działam komercyjnie pod marką WatiGraf. To właśnie gorącego lata 2013 roku wskoczyłem na głęboką wodę i zacząłem pracować na własny rachunek jako studio graficzne. Sama nazwa WatiGraf istniała jednak dużo wcześniej, bo już w okolicach 2007/2008 roku. Można więc powiedzieć, że marka dojrzewała przez lata, zanim dostała swój oficjalny zawodowy wymiar.
Przez cały ten czas towarzyszyło jej jedno logo. Znak, który był ze mną od początku najważniejszego etapu budowania marki. To logo przez lata stało się rozpoznawalnym elementem WatiGraf. Miało energię, charakter i swoją historię. Problem polega na tym, że z czasem sama historia przestała wystarczać.
Rebranding nie pojawił się u mnie dlatego, że nagle znudził mi się stary znak. Powód był dużo bardziej konkretny. Marka przez lata się rozwinęła, mój poziom projektowy wzrósł, zmienił się też sposób w jaki dziś patrzy się na identyfikację wizualną. Po prostu nadszedł moment, w którym stare logo nie było już w stanie dobrze reprezentować tego czym dziś jest WatiGraf studio graficzne.
I właśnie dlatego ten rebranding nie jest przypadkową zmianą estetyczną. To świadoma decyzja, która wynika z rozwoju marki, doświadczenia i potrzeby dopasowania wizerunku do obecnych standardów projektowych.
Historia starego logo WatiGraf – energia, kolor i wybuch kreatywności

Pierwsze logo WatiGraf powstało w czasie, kiedy zależało mi na pokazaniu energii, ruchu i kreatywnego podejścia do projektowania. Chciałem, żeby znak był dynamiczny, nowoczesny, trochę abstrakcyjny i kompozycyjnie ciekawy. Nie miał być grzeczny ani zachowawczy. Miał od razu sugerować, że za marką stoi ktoś kto lubi tworzyć rzeczy odważne, wizualne i nieszablonowe.
I dokładnie taki był.
Stare logo opierało się na zestawie kolorowych trójkątnych form i ostrosłupowych brył, które budowały kompozycję pełną ruchu. W znaku pojawiały się mocne żywe kolory: czerwienie, błękity, zielenie, żółcie i pomarańcze. Wszystko było celowo rozrzucone i zbudowane tak by kojarzyć się z procesem twórczym, eksplozją pomysłów i kreatywnym chaosem, który finalnie prowadzi do uporządkowanego projektu.
To logo miało bardzo konkretną symbolikę. W psychologii kształtu trójkąty i ostre formy naturalnie kojarzą się z akcją, energią, kierunkiem i ruchem. Z kolei przestrzenność, gradienty i perspektywa budowały wrażenie głębi. Znak nie był płaski. Miał wymiar, miał wizualną dynamikę i przyciągał uwagę. W tamtym czasie bardzo dobrze oddawał to czym dla mnie było projektowanie: składaniem idei z wielu elementów, eksperymentem, rozbijaniem problemu na części i tworzeniem nowej jakości.
I uczciwie mówiąc, to logo naprawdę działało. Było zauważalne, charakterystyczne, przyjazne dla oka i zapamiętywalne. Dostawałem też sygnały od innych osób, że znak jest po prostu świetny. Nie było więc tak, że od początku uważałem go za błędny. Wręcz przeciwnie — przez długi czas dobrze reprezentował markę WatiGraf i miał swoją siłę. Jednak od samego początku ten znak miał swoje bolączki i przez długi czas zastanawiałem się czy na pewno chcę go używać. Ostatecznie został ze mną jednak na prawie 13 lat.
Co było problemem? Skala, monochrom i starzejący się charakter znaku
Mimo, że stare logo miało mocny charakter od samego początku nosiło w sobie pewne ograniczenia. Z perspektywy czasu właśnie one najmocniej pokazały dlaczego rebranding logo był konieczny.
Największy problem dotyczył skali. W większym formacie znak wyglądał efektownie, bo można było dostrzec jego kompozycję, kolory, perspektywę i przestrzenność. Ale gdy logo trzeba było zmniejszyć, zaczynały się schody. W małych rozmiarach sygnet tracił czytelność, detale się zlewały, a całość przestawała być tak rozpoznawalna, jak powinna. W dzisiejszym świecie, gdzie logo musi działać na stronie internetowej, w mediach społecznościowych, jako favicon, avatar czy małe oznaczenie na materiałach cyfrowych, to bardzo poważna wada. Gdzieś z tyłu głowy wiedziałem o tym od początku, ale mimo wszystko uparcie używałem go przez lata.
Drugim słabym punktem była wersja monochromatyczna. Stare kolorowe logo WatiGraf było projektowane w taki sposób, że najlepiej działało właśnie w kolorze. Gdy trzeba było użyć go w czerni i bieli znak tracił wiele ze swojej atrakcyjności i przestawał wyglądać tak dobrze jak powinien. To sprawiało, że praktycznie przez lata korzystałem głównie z wersji kolorowej. A to ograniczało uniwersalność zastosowania. Już wtedy trochę mnie to męczyło, zwłaszcza gdy chciałem użyć logo w wersji monochromatycznej, na przykład na swojej pieczątce. W czerni i bieli ten znak po prostu tracił cały swój charakter, który miał w kolorze.
Z czasem zacząłem też coraz mocniej odczuwać, że sam charakter znaku zaczyna się starzeć. O ile na początku taka estetyka miała sens i dobrze oddawała etap, na którym byłem, o tyle po latach zacząłem patrzeć na to logo inaczej. Coraz mniej widziałem w nim nowoczesne studio projektowe, a coraz bardziej coś co wizualnie zbliża się do skojarzeń z drukarnią, punktem ksero albo usługami stricte poligraficznymi.
A przecież dziś WatiGraf to marka, która chce komunikować profesjonalne projektowanie identyfikacji wizualnych, logo, brandingu i nowoczesnych stron internetowych. Stary znak miał energię, ale nie niósł już takiego poziomu profesjonalizmu i projektowej dojrzałości, jaki chciałem pokazać. Przez lata widziałem, jak inne marki coraz mocniej idą w minimalizm. Obserwowałem głównie zagraniczne agencje i studia graficzne, bo nigdy nie patrzyłem na konkurencję z własnego podwórka — to dla mnie po prostu za mały punkt odniesienia. Widziałem też, jak nawet długo działające marki potrafią odświeżać swoje logo co kilka lat. A ja?
Ja wciąż używałem swojego.
Nowe logo WatiGraf – zachowana geneza, ale w dużo bardziej dojrzałej formie
Próby zmiany logo podejmowałem wcześniej, ale długo nic nie dawało mi pełnej satysfakcji. Z jednej strony wiedziałem już, że potrzebuję znaku prostszego, bardziej funkcjonalnego i lepiej działającego w małych rozmiarach. Z drugiej strony nie chciałem odciąć się od historii marki. Nie interesował mnie rebranding, który wymaże całą genezę WatiGraf i zamieni ją w zupełnie przypadkowy monogram bez duszy.
To właśnie dlatego nowy znak powstawał długo. Było kilka podejść, które na fali chwili wydawały się dobre, ale gdy emocje opadały i przychodził chłodniejszy ogląd szybko odpadały.

Jak widać testowałem różne kierunki – były to wstępne, luźne koncepcje w formie szkiców wektorowych. Pojawiały się pomysły oparte stricte o litery WG, ale brakowało im charakteru albo były zbyt generyczne. Wracałem też do form trójkątnych, bo to one były fundamentem poprzedniego logo, ale samo powtórzenie dawnych motywów nie dawało już odpowiedniego efektu. Problem był też bardziej praktyczny: w sieci można znaleźć naprawdę wiele znaków opartych na literach W i G, więc łatwo wejść w coś wtórnego, zbyt podobnego do istniejących realizacji albo zwyczajnie zbyt oczywistego.
Finalnie udało się znaleźć kompromis, który moim zdaniem bardzo dobrze łączy genezę starego logo z tym czego potrzebuje marka dziś.

Nowe logo WatiGraf to znak oparty na monogramie WG, ale zaprojektowany w taki sposób, by na pierwszy rzut oka działał przede wszystkim jako zwarty, charakterystyczny sygnet. Główna forma budowana jest przez dużą literę W, natomiast litera G została mocniej wtopiona w konstrukcję znaku i nie narzuca się od razu w oczy. G - jest bardziej zasugerowane niż zakomunikowane. Kluczową rolę odgrywa tu negatywna przestrzeń, bo to właśnie dzięki niej wewnątrz znaku pojawiają się dwa trójkąty: jeden większy i jeden mniejszy. I to jest dla mnie najmocniejszy element tego rebrandingu.
Dlaczego? Bo dawne trójkąty nie zniknęły. Nadal są obecne, ale tym razem w bardziej świadomej, oszczędnej i nowoczesnej formie. Nie dominują już całej kompozycji. Nie są dosłowne. Zostały wpisane w konstrukcję znaku jako subtelny ślad historii marki. Dzięki temu nowe logo nie odcina się od przeszłości, tylko ją porządkuje i rozwija.
Dlaczego nowe logo WatiGraf jest po prostu lepsze
Nowy znak ma kilka przewag, które są kluczowe z punktu widzenia zarówno estetyki, jak i praktyki. Przede wszystkim to logo jest czytelne, mocne i uniwersalne. Działa jako czarne na jasnym tle i jako białe na ciemnym tle. Broni się w wersji monochromatycznej, a to już samo w sobie oznacza ogromny skok jakościowy względem poprzedniego sygnetu.
Drugą przewagą jest skalowalność. Nowe logo WG zachowuje swój charakter nawet w małych rozmiarach. To bardzo ważne, bo współczesna identyfikacja wizualna musi działać nie tylko na dużych makietach czy wizytówkach, ale też w miniaturach, ikonach, nagłówkach stron internetowych i mediach społecznościowych. Nowy znak jest bardziej zwarty, bardziej klarowny i dużo szybciej rozpoznawalny.
Trzeci atut to nowoczesność i ponadczasowość. Stare logo było efektowne, ale mocno osadzone w konkretnej estetyce, która z biegiem lat zaczęła się starzeć. Nowe logo jest bardziej minimalistyczne, bardziej świadome formalnie i dużo bliższe standardom nowoczesnego brandingu. Nie próbuje imponować ilością efektów. Działa formą, proporcją i pomysłem.
Jest też bardziej premium. Wygląda profesjonalnie, dojrzale i pewnie. Lepiej komunikuje markę projektową, która wie, co robi i nie musi krzyczeć kolorem, żeby zostać zauważona. Ma charakter, ale jest to charakter kontrolowany. Ma dynamikę, ale uporządkowaną. Ma w sobie energię dawnych trójkątów, ale podaną w sposób dużo bardziej elegancki i funkcjonalny.

Najważniejsze jest jednak to, że nowe logo WatiGraf nie jest pustą zmianą. To nie jest rebranding zrobiony tylko po to, żeby „odświeżyć wizerunek”. To znak, który realnie lepiej odpowiada temu, kim dziś jestem jako projektant i czym dziś jest moja marka. Łączy historię z teraźniejszością. Zachowuje genezę, ale prezentuje ją w formie, która ma szansę przetrwać kolejne lata.
Po blisko 13 latach kolorowe trójkąty mogą więc przejść do historii z pełnym szacunkiem. Zrobiły swoje. Były ważnym etapem. Ale dziś WatiGraf potrzebuje znaku, który jest bardziej profesjonalny, bardziej uniwersalny i bardziej dojrzały.
I właśnie takie jest nowe logo WatiGraf.
Jest to ewolucja zamiast rewolucji.
